czwartek, 22 kwietnia 2010

Zemsta


Autorem „Zemsty” jest Aleksander Fredro. To kolejne wydanie, które zostało wydrukowane w Krakowie, nakładem wydawnictwa „Zielona Sowa”.
Pomysł utworu zrodził się już w 1829 r, kiedy to poeta znalazł pewne papiery, z których wynikało, że o zamek w Odrzykoniu będący posagiem jego żony, toczył się w XVII wieku długi i zażarty spór pomiędzy właścicielami dwu jego części: Janem Skotnickim - szczwanym pienia-czem i krętaczem, a zawadiaką i gwałtownikiem - Piotrem Firlejem. Spór zakończył się po pra-wie trzydziestu latach małżeństwem młodego wojewody Piotra Firleja z kasztelanka Zofią Skot-nicką. Ta historia zainspirowała Fredrę do napisania „Zemsty”. Akcja utworu toczy się na prze-łomie wieku XVIII i XIX w małej, zapadłej prowincji. Miejscem wydarzeń jest wspomniany za-mek.
Utwór jest komedią. Konflikt dramatyczny oparty jest na przeciwstawieniu sobie dwóch kontrastowych natur: Cześnika Raptusiewicza i Rejenta Milczka. Ich walka z pozoru toczy się o majątek, ale w rzeczywistości jest zwykłym, szlacheckim pieniactwem, często samobójczą próbą postawienia na swoim.
Fredro prezentuje w "Zemście" całą galerię postaci. Różnią się zachowaniem, wiekiem, pochodzeniem, co jest przyczyną powstania w utworze wielu odmian komizmu. Komizm w „Zemście” stanowi formę oceny ludzi i obyczaju szlacheckiego. Ukazuje ludzkie wady i ułomno-ści w humorystycznym świetle. Głównym przykładem komizmu sytuacyjnego jest pierwszy spór Rejenta z Cześnikiem, którzy kłócą się nie tyle o mur graniczny, tylko o prawo do jego naprawy. Czy nie śmieszy nas Cześnik, który mimo że jest stary i schorowany, planuje małżeństwo? Lub kontrast między Cześnikiem i Rejentem? Przecież są to ludzie o zupełnie sprzecznych charakte-rach. Cześnik jest szybki, gwałtowny, zaś Rejent - opanowany i flegmatyczny. Jednak chyba nie ma bohatera bardziej komicznego od Papkina. Autor nadał mu nazwisko wspaniale oddające oso-bowość tej postaci. Nazywa siebie „Lwem Północy”, tyle że przecież żywi się i poi wyłącznie resztkami z pańskiego stołu, co zupełnie nie odpowiada obyczajom lwa, który jest królewski, bo-haterski, odważny. Takich cech Papkin nie posiada.
Podobnie jest z językiem utworu. Każda scena jest obfita w zabawne zwroty i wydarzenia jak, na przykład, scena oświadczyn Papkina. Fredro mistrzowsko operuje także wierszem. Oddaje w nim swobodny, zwykły tok języka potocznego. Stosuje także pantomimę zamiast wypowiedzi informujących o nastrojach bohatera. Np. koniec aktu II w uwadze reżyserskiej: „Papkin ze skrzywioną twarzą i kiwając głową (odchodzi) w drzwi środkowe”.
Utwór dostarcza czytelnikowi emocji, śmiechu i oczywiście dobrej zabawy. Jest także wielkim źródłem informacji historycznych. Cześnik i Rejent są żywymi pomnikami tamtej epoki. Dowiadujemy się przecież o jej języku, kulturze, ubiorach, sposobach zachowania się. Dzięki zabawnemu ukazaniu ludzkich charakterów i ludzkich słabości uczy patrzeć na świat z optymi-zmem i uśmiechem.

Kamizelka

Kamizelka” B. Prusa to doskonała opowieść o miłości, cierpliwości i wytrwałości dwojga bohaterów: urzędnika i jego żony. Kamizelka w ich życiu staje się symbolem ważnych i bolesnych spraw ludzkich, cząstką miłosnego życia. O ich losie dowiadujemy się od Narratora, który kupił od handlarza starą kamizelkę należącą do jego zmarłego sąsiada. Małżonkowie mieszkający naprzeciwko mieszkania Narratora, to para darząca się wielką miłością. Mężczyzna to skromny urzędnik podziwiający swych zwierzchników, jego żona udziela lekcji, wieczorami szyje. Oboje pracują do późnych godzin nocnych. W niedzielę wychodzą na spacer do Ogrodu Botanicznego lub do Łazienek. Było to wzorowe małżeństwo. Ich spokojne wręcz sielankowe życie dotyka nieszczęście. Urzędnik zaczyna chorować, dostaje krwotoku. Lekarz pociesza i uspokaja małżonków, że to może być katar oskrzeli, niestety choroba nasila się. Pan opada z sił, robi się bardzo nerwowy. Zadręcza żonę aluzjami na temat swej śmierci. Ona natomiast spokojnie i czule uspokaja go. Któregoś dnia mężczyzna, zakładając kamizelkę stwierdza, że jest za luźna. Dochodzi do wniosku, że chudnie coraz bardziej; nie chce, aby żona dowiedziała się o tym, więc przesuwa sprzączkę ściągacza. Pewnego dnia zauważył, że kamizelka jest nawet za ciasna, wierząc w wyzdrowienie, ujawnia żonie swoje szachrajstwo. Pan umiera, pani sprzedaje niepotrzebne rzeczy i wyprowadza się. Narrator, patrząc na kamizelkę, odkrywa jej tajemnicę: żona, aby dodać mężowi otuchy i pokazać mu, że jest z nim lepiej, robiła to samo co on po kryjomu - przesuwała pasek kamizelki. Autor podkreślając, iż więzi rodzinne stanowią najcenniejszą wartość w życiu odwrócił sens moralny kłamstwa dodając mu wartości pozytywnej.

Problematyka

„Kamizelka” B. Prusa to wzruszająca opowieść o miłości ludzi cichych, skromnych i ubogich. Małżonkowie kochali się tak mocno, że za wszelką cenę chcieli oszczędzić sobie wzajemnie cierpienia i uciekają się do drobnego oszustwa: pan robił wszystko, by uspokoić żonę i do końca nie dowiedział się, że ona robiła to samo, by dodać mu otuchy.

Bohaterowie

Głównym bohaterem jest para małżonków, bohaterem tytułowym jest stara kamizelka i wokół niej skupiają się wydarzenia. Małżonkowie darzą się wielką miłością i szanują się; wiodą spokojne życie, a gdy dotyka ich nieszczęście, wspierają się do ostatnich dni.

Antygona


Na wstępie chciałbym krótko scharakteryzować postać twórcy, któremu przypisuje się autorstwo "Antygony". Sofokles był jednym z najwybitniejszych dramatopisarzy starożytnej Grecji, mieszkał w Atenach, był człowiekiem niezwykle lubianym i szanowanym. Aktywnie uczestniczył w życiu politycznym, społecznym i kulturowym państwa - był dowódcą greckich wojsk, zajmował się zagadnieniami prawa i administracji, uznawany za autorytet w środowisku artystycznym. W swoich tragediach wprowadził bardzo dynamiczne postaci głównych bohaterów, na scenie umieścił "trzeciego aktora", bardzo wzmocnił dramatyczność akcji. Naczelną funkcję w jego dziełach spełniało fatum, czyli przeznaczenie człowieka, na które nie ma on wpływu.

Najbardziej znane dzieła tego twórcy to: "Antygona", "Król Edyp" oraz "Elektra".

W "Antygonie" autor przedstawia mit rodu Labdakidów. Jest to utwór o tradycyjnej budowie, odpowiadający swoją strukturą innym sztukom teatralnym starożytnej Grecji. Został rozpisany pomiędzy trzech aktorów. Składa się z prologu - pierwsza pieśń chóru, która wprowadzała widzów w treść spektaklu; parodosu - pojawienie się chórzystów jako integralnych postaci przedstawienia; przeplatających się wzajemnie epeisodionów - monologi lub dialogi aktorów, oraz stasimonów - pieśni chóru, komentujące rozgrywające się na scenie wypadki. Całość jest zakończona exodosem - pieśń podsumowująca, kończąca przedstawienie. Innowacją jest powiększenie przez autora liczby chórzystów. Zwykle było ich dwunastu, w "Antygonie" chór liczy piętnaście osób. Wypadki w utworze rozgrywają się ściśle według zasady trzech jedności: miejsca, czasu i akcji, obserwujemy zdarzenia w pałacu Kreona. Na uwagę zasługują dekoracje w sztuce, charakteryzujące się dużą malowniczością i autentyzmem.

Istotą tragedii jest tzw. konflikt tragiczny. Dochodzi do zderzenia się ze sobą różnych ludzkich postaw i bez względu na podejmowane decyzje starcie zakończy się tragicznym finałem. Realizuje się to w oparciu o pewien schemat:

1. konflikt rozpoczyna tragiczny wybór;

2. dochodzi do powstania ironii tragicznej, która niezależnie od zachowania się postaci, doprowadzi do katastrofy;

3. pojawia się wina tragiczna - wynikająca z konstrukcji ludzkiego losu, wybór zawsze prowadzi do tragicznych skutków.

Akcję determinuje przeświadczenie, że życie człowieka zależy od przeznaczenia, które jest ukształtowane przez bogów już w momencie narodzin konkretnej postaci i niemożliwe do odwołania. Podstawowym pojęciem sztuki jest katharsis, czyli oczyszczenie, którego doświadczają widzowie poprzez przeżywanie wspólnie z bohaterami przedstawienia, dziejących się wypadków. Mają oni doświadczyć różnych, bardzo skrajnych emocji - od radości, po smutek i załamanie. Konieczne jest, aby widzowie solidaryzowali się z postaciami sztuki, litowali się nad nimi i współczuli im.

Naczelną postacią dramatu Sofoklesa jest tytułowa Antygona. Pomimo surowego zakazu swojego wuja Kreona, który niedawno z konieczności objął władzę w Tebach, pochowała swojego ukochanego brata Polinejkesa. Młody mężczyzna zginął w walce o tron, powszechnie uznano go za zdrajcę ojczyzny i zgodnie z obowiązującymi w mieście prawami zakazano jego pochówku. Antygona postanowiła wystąpić przeciwko decyzji mieszkańców i pogrzebała Polinejkesa. Wywołało to wielkie poruszenie wśród ludu Teb.

Za złamanie prawa obowiązuje najwyższa kara - śmierć. Król zupełnie nie wie jak ma się zachować w trudnej sytuacji. Antygona jest bardzo sympatyczną, młodą dziewczyną ponadto jego krewniaczką, którą bardzo kocha. Nie chce jej ukarać, jednak to oznaczałoby nie pogodzenie się z wolą tebańskiej społeczności. Podobnie jak Antygona staje się postacią tragiczną. W końcu decyduje się zgodzić z wolą ogółu. Antygona zostaje żywcem zamurowana, czeka ją straszna i powolna śmierć. Do końca cechuje ją niezwykła siła, godzi się z losem, w obliczu decyzji króla zachowuje się godnie.

Wrażenie, które wywołuje całość utworu, potęguje nieustanne odwlekanie ostatecznej decyzji króla Kreona. W tym czasie poznajemy najróżniejsze opinie na temat rozgrywających się zdarzeń, wyrażane przez licznie zgromadzonych uczestników debaty o losie Antygony. Jesteśmy utrzymywani w ciągłej niepewności co do rozwiązania utworu. Choć jesteśmy świadomi konstrukcji tragedii antycznej, ciągle mamy nadzieję, że coś się jednak zmieni, że uda się wybrnąć z tej niezwykle trudnej sytuacji.

Balladyna


Akcja toczy się koło jeziora Gopło. Głównymi bohaterami dramatu są wdowa, jej córki Balladyna i Alina, królowa jeziora Goplana, Skierka, Chochlik, Filon, ukochany Balladyny chłop Grabiec, książe Kirkor, fon Kostryn
i Popiel III - pustelnik.
Królowa jeziora, Goplana zakochuje się w Grabcu, który jest z kolei ukochanym Balladyny, córki wdowy. Goplana jest załamana tym, że Grabiec nieodwzajemnia jej uczuć. Postanawia zrobić wszystko żeby byli razem. Każe swoim sługom, Chochlikowi i Skierce śledzić Grabca i tak pokierować wozem księcia Kirkora aby dotarł do chaty wdowy i jej córek, Balladyny i Aliny. Gdy Kirkor trafia o ich domu od razu zakochuje się w obu jej córkach. Wdowa wymyśla więc, że ta, która przyniesie więcej malin zostanie jego żoną. Obie córki idą rano do lasu po maliny. W czasie zbierania, Balladyna zabija swoją siostrę, zabiera maliny i zostawia ją martwą w lesie. Sama natomiast wraca do chaty i mówi, że Alina uciekła z jakimś przybłędą. Przez to kłamstwo ma na czole czerwoną plamę, która nie chce się zmyć.
Książe Kirkor poślubia Balladyną i zabiera je, razem z matką do zamku. Jednak za kilka dni wyjeżdża i zostawia żonę w zamku. Okazuje się, że Balladyna jest niewdzięczną córką, ponieważ wyrzuca swoją matkę z zamku, a ta staje się bezdomną. Potem zabija pustelnika, Popiela III. Kiedy wraca jej mąż, książę Kirkor, Balladyna atakuje go, zabija i obejmuje tron. Następnie wprowadza własne rządy. Pewnego dnia jednak przychodzi do niej pewien człowiek, Filon. Balladyna nie wie kim on jest, opowiada mu historie o dwóch córkach i wielu zabójstwach, pokazuje mu nawet dowody tych zbrodni. Następnie zjawia się jej matka, teraz ślepa, również opowiada jej historię podobna do Filona. Pod naporem kanclerza królowa Balladyna wydaje wyrok „śmierć za śmierć”, i w tym momencie uderza w nią piorun.
Dramat kończy się sprawiedliwym wyrokiem. Zło zostało ukarane, ale szkoda, że tak późno. Przez okropną i fałszywą Balladynę zginało tylu niewinnych ludzi.

środa, 21 kwietnia 2010

Dziady część II


Adam Mickiewicz
DZIADY cz. II i IV
Litwa, I po f. XIX w.
Upiór
Co roku “na Dzień Zaduszny" młodzieniec-samobójca “z piersią skrwawioną" wychodzi z grobu i jako upiór pojawia się na ziemi wśród ludzi (“Na świecie znowu, ale nie dla świata"), by ponownie przeżyć cierpienie, które niegdyś doprowadziło go do odebrania sobie życia i aby ponownie powtórzyć swój samobójczy czyn.

CZĘŚĆ II
W ciemną noc w wigilię Zaduszek w kaplicy cmentarnej odbywa się uroczysty obrzęd ku czci zmarłych przodków (dziadów). Bierze w nim udział lud wiejski pod przewodnictwem Guślarza, który wywołuje kolejno duchy zmarłych cierpiących w czyśćcu, aby pomóc im dostać się do nieba.
Jako pierwsze pojawiają się widma małych dzieci pod postaciami aniołków. W życiu nie zaznały one cierpienia, dlatego mają drogę do nieba zamkniętą i proszą o dwa ziarnka gorczycy mówiąc:

“...według Bożego rozkazu:
Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie."

Guślarz spełnia życzenie dzieci i odpędza je zaklęciami.
Następnie zjawia się widmo złego pana, okrutnego dziedzica tej wioski, zmarłego przed trzema laty, który błąka się po ziemi, skazany na wieczny głód i pragnienie. Ów prosi o trochę napoju i pożywienia, ale nikt nie może mu pomóc, bo natychmiast zjawia się żarłoczne ptactwo, zjada mu pokarm, a nawet wyrywa go z jego ust i szarpie ciało wołając:

“Nie znałeś litości, panie! [...l
I my nie znajmy litości!"

Żarłoczne ptactwo to dawni jego słudzy i poddani chłopi, których dręczył, prześladował i karał chłostą za zrywanie owoców w jego sadzie oraz morzył głodem. Głodny Kruk za zrywanie jabłek został poszczuty psami i obity na śmierć, a Sowa z dzieckiem na ręku w wigilijny wieczór nie otrzymała jałmużny i wyrzucona za bramę zamarzła na śniegu.
Widmo słyszy słowa wypowiedziane przez chór wieśniaków:

“Tak, musisz dręczyć się wiek wiekiem,
Sprawiedliwe zrządzenie Boże!
Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
Temu człowiek nic nie pomoże."

Z kolei zjawia się duch dziewczyny, która za życia była najpiękniejszą dziewczyną we wsi, ale nie chciała “zamęścia", nie zaznała też troski ani prawdziwego szczęścia i za to została ukarana -jest zjawą unoszącą się nad ziemią.
Pragnie ona poznać miłość, prosi, aby podeszli do niej młodzieńcy i pochwycili ją za ręce. Mówi:

“Niech poigram chwilkę z niemi.
[...l według Bożego rozkazu:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nigdy nie może być w niebie."

Prośba jej nie może być spełniona, bo nie jest osobą fizyczną.
Później zjawia się, nie proszone przez nikogo, tajemnicze milczące Widmo ze skrwawioną piersią, które nie odpowiada na pytania Guślarza, tylko wpatruje się uparcie w milczącą i siedzącą na grobie pasterkę w żałobie, a gdy tę wyprowadzono z kaplicy, podąża za nią.


Kwiat Kalafiora

"Kwiat kalafiora"- to wydawałoby się bezsensowny tytuł dla książki i tym, którzy jej nie czytali może wydać się wręcz głupi, zniechęcający do lektury. Ten, kto nie zna jej treści mógłby zapytać, po co ja w ogóle zabieram się do jej recenzji, ale ja wtedy bez zastanowienia odpowiem, żeby ją przeczytał a zrozumie, czemu to robię.

"Kwiat kalafiora" to utwór napisany przez Małgorzatę Musierowicz- pisarkę poczytnych i popularnych książek dla dzieci i młodzieży, która urodziła się w Poznaniu w 1954 roku. O tym, że jej utwory zostały już szeroko docenione świadczy fakt, że pisarka doczekała się wielu prestiżowych nagród nadawanych przez znawców literatury zarówno w Polsce, jak i na świecie. Ta książka należy do całego cyklu opowiadań Musierowicz pod tytułem: "Jeżycjady", z którego każda część jest niezwykle zajmująca i wciągająca. Omawiana przez ze mnie pozycja powstała w latach osiemdziesiątych, nie jest zbytnio długa (zaledwie sto osiemdziesiąt stron) a opowiada o wciąż aktualnych problemach, jest tak samo aktualna jak dwadzieścia lat temu. "Kwiat Kalafiora" opisuje dzieje rodziny Borejków, a właściwie historię, która rozpoczyna się od nieszczęśliwego zdarzenia- zabrania matki do szpitala na wskutek jej pogarszającego się stanu. To zdarzenie powoduje, że właściwie całe gospodarstwo, jego prowadzenie i obowiązki z tym związane spadają na najstarszą Borejkównę- Gabrielę. Ona jednak, pomimo bardzo młodego wieku świetnie spisuje się w swej nowej roli, dobrze dba o dom i o swoje młodsze rodzeństwo.

Jak już wspominałam książką liczy sobie ponad dwadzieścia lat, ale mimo to jest aktualna i na czasie. Ponadto język nie jest archaiczny, trudny czy niezrozumiały, szybko i łatwo się ją czyta. Wypadki ukazywane przez Musierowicz toczą się w Poznaniu i właściwie wszystko skupia się na Gabrysi i jej przyjaciołach czy krewnych. Praktycznie wszyscy bohaterowie "Kwiatu kalafiora" są postaciami pozytywnymi, wzbudzającymi pozytywne odczucia, gdyż są dobrzy i użyteczni w stosunku do młodej dziewczyny borykającej się z problemami dorosłości. Jedynie Pyziak i sąsiadka rodziny nie budzą miłych emocji, gdyż ten pierwszy nie jest fair wobec Gabrysi a kobieta lubi podsłuchiwać innych, jest wścibską plotkarą, której głównym celem życia staje się… życie i problemy innych a poprzez to, że słyszy tylko wybiórcze zdania wyciąga zawsze niewłaściwe wnioski.

Małgorzata Musierowicz zadbała także o bardzo dokładne, nasycone mnóstwem szczegółów opisy miejsc, w których toczy się akcja, dzięki temu łatwo wyobrazić je sobie, stworzyć ich obraz w naszym umyśle, a to jakby urozmaica treść opowiadania, choć muszę sumiennie przyznać, że czasem te wstawki są niepotrzebnie rozwleczone, zbyt konkretne, co nieco wybija z rytmu i może powodować lekkie znużenie.

Moim zdaniem "Kwiat kalafiora" Małgorzaty Musierowicz jest niezwykle wartościową pozycją, ukazuje nastolatkę, która nieoczekiwanie musi porzuć swe "dzieciństwo" i wcielić się w postać nieobecnej chwilowo matki. To opowieść o odwadze i odpowiedzialności dziewczyny, która za wszelką cenę stara się dobrze wykonywać przejęte obowiązki. Mnie osobiście bardzo dobrze się ją czytało, od razu wciągnęłam się w wir akcji i szybko wczułam się w życie młodej dziewczyny, razem z nią przeżywałam jej problemy i szukałam rozwiązań z kłopotliwych sytuacji. Polecam ją wszystkim, którzy lubią pogodne i miłe w odbiorze historie, chętnie sięgają po książki podczas nudnych wieczorów. Ja osobiście już jutro będę poszukiwać kolejnych części cyklu "Jeżycjady" .



Mały Książe


Swoją recenzję poświęcę książce pt. "Mały Książę", której autorem jest Antoine de Saint-Exupery. Uważam, że jest jedną z najlepszych pozycji, jakie kiedykolwiek wydała światowa literatura. To bardzo wieloznaczna i niesamowicie urocza opowieść o małym chłopcu, który wyrusza w podróż w celu znalezienia przyjaciela. Według mnie jest w stanie zaspokoić potrzeby nawet najbardziej wymagających odbiorców. Przekonali się o tym wszyscy, którzy kiedyś sięgnęli po książkę. Młodzi miłośnicy literatury fantastycznej uznają ją za historię losów międzygwiezdnego podróżnika, który poznaje życie mieszkańców innych planet. Zwolennicy innych gatunków literackich, odnajdą w "Małym Księciu" obraz życia człowieka i odzwierciedlenie jego pragnień.

Akcja rozgrywa się na kilku fantastycznych planetach, w jakimś nieznanym układzie słonecznym. Poszczególne światy, przedstawione w dziele Antoinea de Saint-Exupery są pełne tajemniczości i magii, a zamieszkujące je postaci są nietypowe i bardzo zaskakujące. Kolejno poznajemy: Króla, Pijaka, Latarnika i Bankiera Z każdą z nich tytułowy Mały Książę przeprowadza krótką rozmowę, która z początku może wydawać się jedynie zwykłą pogawędką, jednak kiedy wczytamy się w nią głębiej, dojdziemy do wniosku, że dotyczy zasadniczych kwestii moralnych. Głównym celem książki, jest podkreślenie znaczenia miłości i przyjaźni w życiu człowieka. Taka problematyka wydaje się być szczególnie aktualna w dzisiejszym świecie. Współczesny człowiek nieustannie goni za pieniądzem, najważniejsze dla niego są: rozwój kariery i zdobycie możliwie największej sławy. Wszystkie inne aspekty codzienności, zdają się usuwać na dalszy plan. Antoine de Saint-Exupery tłumaczy czytelnikom "Małego Księcia", że koniecznie muszą "zwolnić tempo". Ludzie nie mogą zajmować się jedynie praca zarobkową, należy poświęcić jak najwięcej czasu i uwagi swoim najbliższym. Powinni również otaczać się przyjaciółmi i pielęgnować wzajemne stosunki. Każdy z nas musi wziąć na siebie odpowiedzialność za innego człowieka i być wobec niego czuły i opiekuńczy. To właśnie stanowi według pisarza osnowę ludzkiego życia, bez której nie miałoby ono żadnego sensu. Uważam, że refleksja do której skłania czytelnika lektura "Małego Księcia" jest niezwykle cenna. Rzeczywistość niejednokrotnie jest dzisiaj nieprzyjazna człowiekowi i bardzo brutalna. Ludzie utracili gdzieś poczucie sensu życia i własnej godności. Opowieść o dziecku, które pragnie znaleźć kogoś bliskiego sercu, zmusza nas wszystkich do zastanowienia się nad samym sobą i może nas naprawdę wiele nauczyć.

Chciałabym raz jeszcze powrócić do treści książki. Jak cudownie byłoby móc znaleźć się na planetach, odwiedzanych przez Księcia. Osoby, które spotkał na swojej drodze, zachowują się względem niego szczerze, mówią o sobie otwarcie i są dobrotliwe. Przyjmują bohatera takim, jakim jest naprawdę i też oczekują tego samego. Cechuje je niezwykła tolerancja, szacunek dla odmiennych poglądów oraz wyrozumiałość. Sadzę, że właśnie dlatego "Mały Książę" zyskał tak wielką popularność w gronie starszych czytelników. Dziecko uważa, że książka stanowi jedynie baśniową opowieść o niezwykłych spotkaniach głównego bohatera z mieszkańcami innych światów. Dorosły odnajduje w niej swoją własną historię. Często gubi się w ferworze codziennych zajęć. Wśród kolegów z pracy czuje się nie rozumiany i odrzucony. Jego marzeniem jest zerwanie z dotychczasowym stylem życia i znalezienie się gdzieś daleko od wielkiego miasta, w gronie wyrozumiałych i kochających go osób.

Na uwagę zasługują niektóre cytaty z "Małego Księcia", w pięknych słowach wyrażające przesłanie autora. Na koniec, chciałabym przytoczyć jeden z nich:

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.